Zawsze wiedziałem, że bajki w telewizji to nie będzie mój ulubiony wypełniacz wolnego, dziecięcego czasu. Jeśli jednak żony nie ma, córka skacze w twoim kierunku na czerwonym dmuchanym osiołku, ty jedną ręką robisz jej herbatę, drugą kroisz pomidory, a za plecami rozgotowują się parówki – wtedy ciekawa bajka jest dobrym rozwiązaniem.

No właśnie: ciekawa. Mądra, łagodna, wartościowa. W dobie sraczki puszczanej na Cartoon Network byłem przerażony tym, na co moja córka mogłaby patrzeć. Na szczęście są kanały, które nie zrobią z twojego dziecka zombiaka po lobotomii. I mimo że do kilku tytułów nie byłem na początku przekonany, to teraz mogę z czystym sumieniem je polecić.

1) Świnka Peppa

O Peppie pierwszy raz usłyszałem od koleżanki, której córka nałogowo oglądała tę bajkę. Ja sam nie miałem wtedy dziecka. Uważałem, że ludzie, którzy oglądają rodzinę pochrumkujących prosiaków są dziwni. Dzisiaj myślę, że dziwni są ci, którzy Peppy nie oglądają! W naszym domu to również największy hicior – sam znam już wiele odcinków na pamięć (dorośli też się uśmieją!), a gdy córka usłyszy czołówkę z charakterystyczną muzyczką, przerywa jedzenie do momentu aż sama chrumknie. Fenomen bajki? Nie mam pojęcia. Ale podoba mi się jej prosta kreska bez zbędnych detali, model rodziny (zauważyliście, że Tata Świnka często gotuje?) i pocieszne przygody oczywiście z happyendem oraz obowiązkową wywrotką na plecy podczas salw śmiechu.

2) Tipa Tupa

Idealny przykład niskobudżetowej produkcji, która broni się pomysłem. Tipa i Tupa to para dziwacznych ludków, w strojach jakby ktoś ich oblał rozpuszczonymi Skittlesami. Wszystko rozgrywa się na białym tle z minimalną ilością akcesoriów. Nuda? Też tak myślałem, ale nic podobnego – bajka to kilkuminutowy pokaz wyobraźni, tańca i pantomimy. Moja córeczka wpatruje się w te dwie kolorowe postacie i niemal widzę, jak trybiki w jej głowie z napisem KREATYWNOŚĆ parują z przegrzania. Bo Tipa i Tupa pływają w wyimaginowanym kajaku, skaczą przez niewidzialne płotki czy z prawdziwych skarpetek nałożonych na ręce kreują najprawdziwsze zoo.

3) Pszczółka Maja

Mój faworyt w zestawieniu, który czasem gości na naszym laptopie, kiedy zarządzam płodozmian („Słuchaj, Pepka jest już zmęczona ciągłymi występami podczas twoich kolacji…”). Długo nie brałem Mai pod uwagę, ponieważ wychodzę z założenia, że nie naprawia się niezepsutych rzeczy, a każdy chyba zna starą, oryginalną Maję. Jednak okazuje się, że nowa wersja jest zarąbista, z genialnym dubbingem i grafiką nieodbiegającą zbytnio chociażby od produkcji Pixara. To typowa bajka z jasnym, pozytywnym przekazem, zresztą całość jest słoneczna, ciepła, a Maja z lekkim zezem słodziutka. No naprawdę, cud miód.

4) Teletubisie

Wiem, to dość kontrowersyjny wybór. Bajka zohydzona w 2007r. przez ówczesną rzeczniczkę praw dziecka, która poprzez postać Tinkie Winkie dopatrywała się promocji homoseksualizmu, co w świadomości osób nieoglądających Teletubisiów pokutuje do dziś. Sam nie mogłem się przemóc przy pierwszym uruchomieniu tej bajki, jednak głównie z powodu trochę przerażających kostiumów głównych bohaterów. Po obejrzeniu kilkudziesięciu odcinków muszę powiedzieć, że: tak, Tinkie Winkie nosi torebkę, tak, bajka jest trochę schizofreniczna (ta dziwaczna scenografia!) i tak, dzieci ją uwielbiają. Nie ma tam krzty przemocy, Teletubisie często się tulą do siebie („Tuliimyyyy!”) i w jakiś dziwny sposób potrafią zahipnotyzować moją córkę. Teletubisie zresztą zostały obsypane nagrodami i są wyświetlane w połowie krajów świata.

5) My Little Pony – Przyjaźń to magia

Tęczowe konie, hamerykańsie pseudonimy i oczy jak z japońskich komiksów? Kiedy zobaczyłem przelotem fragment tej bajki to pomyślałem, że prędzej znajdę i osiodłam Rainbow Dasha, niż moja córka będzie oglądać takie dziwactwa. Ale z braku laku niedawno poleciało kilka odcinków My Little Pony i… harat! Poczułem się, jakbym dostał tęczowym kopytem w twarz. Bajka jest świetna i mądra w taki sprytny sposób (dzięki różnym aluzjom, skojarzeniom i smaczkom w dialogach). Z tego też powodu, plus to, że momentami bywa nieco strasznie, to pozycja raczej dla starszych dziewczynek.

A czy wy macie jakieś bajki, które na pierwszy rzut oka nie wydały wam się odpowiednie, ale z czasem się do nich przekonaliście?