Kiedyś byłem zwykłym człowiekiem.

Miałem kilka talentów, ale ogólnie moje życie było zwykłym życiem zwykłego śmiertelnika. Wstawałem nie za wcześnie, pracowałem do popołudnia i zasypiałem w przeświadczeniu, że moje ciało i umysł nie jest w stanie mnie niczym zaskoczyć.

To się zmieniło, kiedy zostałem tatą. Okazało się, że noszę w sobie pokłady umiejętności, które, gdyby nie dziecko, pewnie nigdy nie zostałyby aktywowane tylko wygłuszone przez rosnący w organizmie poziom cholesterolu. Ale mam je. Mam supermoce. Pewnie jak większość tatów. Oto one.

1) Nadludzki słuch

Od trzech lat jestem jak Jack Nicholson w filmie „Wilk”. To, że co chwilę zarasta mi gęba to jedno, ale wyostrzyły mi się również zmysły, szczególnie słuch. W nocy nie obudzi mnie jedno kaszlnięcie, ale seria, bardziej intensywnych, już tak. Budzi mnie cichutki tupot małych nóżek, gdy czasami córce zdarzy się wstać z łóżka i przejść po płytkach kilka metrów. W ciągu dnia, choć Polska przed chwilą strzeliła gola, słyszę w tym całym zgiełku odsuwaną delikatnie szufladę i szelest odwijanych cukierków. Spryciara – myślała, że tatuś nie ma supermocy. Nie wiem na jakiej zasadzie to działa, ale nie widząc jej, słyszę mikrodźwięki w jej najbliższym otoczeniu. Na podwórku potrafię z kilkudziesięciu metrów usłyszeć córkę, która kuca nad czymś z nożyczkami i szepcze: „Teraz kotku nie ruszaj się, zobaczymy jak będziesz wyglądać bez wąsów…”

2) Znikanie przedmiotów

Jedyna supermoc, na którą nie do końca mam wpływ. Zwykle ujawnia się podczas długiej i hm… burzliwej zabawy z córką. Po wspólnym sprzątaniu niby wszystko jest okej, ale na drugi dzień, gdy chcemy wrócić do szaleństw, większości zabawek i akcesoriów nie możemy znaleźć. Cóż, superbohaterstwo musi mieć jakieś skutki uboczne. Pół biedy gdy chodzi o zabawki w domu. Ale znikające ciuchy na przebranie w drodze do przedszkola? Rowerek na szkolnym boisku? Nasze jedyne jedzenie na wycieczce? Nie wiem jak to się dzieje, ale zauważyłem, że odkąd ja potrafię sprawić, że przedmioty znikają, moja żona sprawia, że się odnajdują w różnych dziwnych miejscach. Superbohaterka.

3) Przewidywanie przyszłości

Nie jesteście rodzicami, ale widzieliście otwierające sceny w każdej części „Oszukać przeznaczenie? No to wyobraźcie sobie, że rodzice mają podobnie. Niestety nie wszyscy, bo gdyby większość podsiadła taką supermoc, na świecie byłoby mniej rozbitych głów, stłuczonych szklanek i pup. Przewidywanie przyszłości doskonale stymuluje refleks, choć potrafi zrobić również z człowieka prawdziwego zakładnika często wyimaginowanych i rozdmuchanych zagrożeń. Niestety po części padłem jej ofiarą – na placu zabaw jestem rodzicem raczej z gatunku tych, którzy dyskretnie podążają za dzieckiem i asekurują je podczas realizacji dziwnych pomysłów. A pewnie przydałoby się, żeby córka, jeszcze mała i bez wyobraźni, powoli wyrabiała w sobie tę supermoc i dała odetchnąć tacie. Z drugiej strony, przez trzy lata ta umiejętność dała mi względne poczucie spokoju, a córce pozwoliło zachować pełne uzębienie.

4) Czytanie z zamkniętymi oczami

Kiedy inne supermoce powoli się wyciszają, do głosu dochodzi ta, którą trenuję co wieczór. Rytuałem stało się to, że przed spaniem czytam córce bajki. Choć wybór mamy ogromny, zwykle kończymy z dwiema, trzema i czytam je po raz setny. Czytam i czytam i choć powieki mam już zamknięte to, nie uwierzycie, ale nadal czytam! Czasami sam się dziwię, że zakończenie jakieś takie inne…? Próbowałem tej supermocy podczas innych czynności, ale gra w kręgle z córką czy kręcenie hula-hop nie kończyło się dobrze. Za to czytanie, kiedy pod głową jest miękka poduszka, a w pokoju robi się ciemno… Zagadkowa umiejętność.

5) Paraliżujący krzyk

Zwykle nie krzyczę, a nawet jeśli mi się zdarza, jest to zwykły krzyk śmiertelnika. Przez trzy lata zdołałem jednak posiąść supermoc, którą roboczo nazywam Krzykiem. Tak, to nie jest zwykły krzyk. To Krzyk. Działa jedynie podczas wykrzykiwania dwusylabowego imienia mojej córki i jedynie w sytuacji nagłego zagrożenia. Dlaczego paraliżujący? Po pierwsze przez ułamek sekundy ja mam wszystko sparaliżowane, oprócz krtani, po drugie Krzyk pozwala na kilka sekund sparaliżować córkę. Oprócz tego wydaje mi się, że czas również na chwilę zwalnia, ale to być może moja wyobraźnia. Paraliżujący krzyk stosuję, gdy mała ciekawska pędzi pod rozpędzoną huśtawkę, zjeżdża rowerkiem z chodnika, bądź deską do krojenia bierze potężny zamach na szybę w drzwiach balkonowych. Choć nie pochwalam krzyczenia, to w naszym przypadku przewidywanie przyszłości w połączeniu z Krzykiem niejednokrotnie pozwoliło córce dożyć kolejnego dnia.

Kto ma inne supermoce? Piszcie – może kiedyś zrobią o nas komiks.