Nie napisałem dla was nowego tekstu już prawie dwa miesiące. Ale sami wiecie – słońce, długie dni, wakacje – też chciałem odpocząć od dłuższych form i choć pomysłów mam już dziesiątki, do września pewnie nie ukaże się nic nowego. Oprócz poniższego tekstu, który jest drugą częścią artykułu sprzed kilku miesięcy <tutaj>

Wtedy opisałem internetowe matki, dzisiaj – mamy, z którymi dzielimy piaskownicę i wspólną przestrzeń do zabaw naszych dzieci. Nie są groźne, raczej intrygujące. I na pewno znacie każdą z nich.

1. MATKA-TRAGARZ

To w gruncie rzeczy całkiem sympatyczna mama. Z domu nie rusza się bez podstawowego ekwipunku: foremek, wiaderka, grabek, picia, zdrowych przekąsek, niezdrowych przekąsek, wody utlenionej, czegoś na długi rękaw, apaszki, olejku do opalania, piłki, pompki, durszlaka, szlifierki oscylacyjnej, przyczłapki do bulbulatora i czterech opon do Żuka. I choć taszczy ten swój stragan na kółkach, wyglądając przy tym jakby odłączyła się od cygańskiego taboru i zgubiła drogę, to i tak jest wiecznie uśmiechnięta. Na placu zawsze chętna do pomocy, dzieli się swoimi dobrami i często ratuje z opresji: a to ma plasterek na stłuczone kolano (i to akurat z Minionkami, jeśli nasze dziecko innych nie akceptuje), a to nagle wyciąga laptopa, jeśli akurat musisz wysłać pilnego mejla do szefa. Jednym słowem – lepiej trzymać się blisko niej.

Zdanie, które najczęściej wypowiada na placu zabaw: „Jasne, że mam, proszę!”


2. MATKA DZIENNIKARKA

Typ matek, którego najbardziej się na placu obawiam, bo o ile reszta sobie egzystuje obok i nic ode mnie nie chce, to ten typ matki lubi namolnie i bez opamiętania zagadywać innych rodziców i dzieci. A ja nie lubię być zagadywany – na placu zabaw chcę patrzeć w moje dzieci jak w obrazki i nie musieć się odzywać do nikogo. Niestety – ostatnio taka przykleiła sobie uśmiech i pyta mojej rocznej córki: „A ile ty masz miesięcy?” i stoi z tym uśmiechem i zerka na mnie, a ja strugam wariata, że przecież to nie do mnie było pytanie i niby czekam aż córka wypowie zaraz swoje pierwsze słowo po „Mama”, „Tata” i „LeBron”. Staliśmy tak dobre dwie minuty. Kobieta patrzy na moją córkę, ja na nią, ona na mnie, ja na córkę, ta się zaczyna ślinić, kobieta na mnie, ja mrużę oczy i patrzę w dal, kreśląc stopą bazgroły na piasku, córka na mnie, coraz więcej śliny na brodzie i zdezorientowania w małych brązowych oczkach, kobieta na nią, zaraz znowu na mnie i trzepie rzęsami ponaglająco, ja na nią, że niby o co jej chodzi, a im bardziej ponaglająco ona mruga tymi oczami, to ja tym bardziej rozkładam bezradnie ręce i przybieram minę: „Nie zapytałaś mnie, tylko mojej córki, więc se teraz czekaj rok, aż zacznie mówić i ci odpowie”, ale w końcu musieliśmy się zbierać, więc jęknąłem: „Chryste, 13. Ma 13 miesięcy…” Matki dziennikarki, dajcie spokój innym rodzicom!

Zdanie, które najczęściej wypowiada na placu zabaw: „Dzień dobry, które to pana dziecko?”


3. INSTAMAMA:

To ten typ, na widok której inne mamy spoglądają zawstydzone na swoje wyciągnięte dresy i trampki noszone trzeci sezon oraz próbują zakryć białawe plamy na bluzce – pozostałości po oberwaniu naddtrawionym twarożkiem dwie godziny wcześniej. Budzi skrajne emocje – jedne kobiety zazdroszczą jej figury i z żalem sięgają pamięcią dziesięć lat i dwadzieścia rozstępów wstecz, inne zaś warczą w myślach: „A ta pipa co się wystroiła jakby na rozdanie Telekamer szła?” Instamama zdaje się być ponad tym – z gracją sunie do swojej prześlicznej, modnie ubranej córki, by odciągnąć ją na bok i przyklęknąć wspólnie w kwitnącej lawendzie (pstryk!) Dużo się obejmują (pstryk!), rozdziawiają szczęki w wystudiowanych uśmiechach lub śmieją się w głos, obowiązkowo perliście (pstryk!) i zakopują sobie stopy w piasku (pstryk!)

Zdanie, które najczęściej wypowiada na placu zabaw: brak – instamamy na placu zabaw nie otwierają ust, tylko się uśmiechają i dobrze wyglądają.


4. MATKA TELEFONISTKA

Matka, której w zasadzie nie widać, bo zwykle wciska się w najbardziej odległą ławeczkę, by w ciszy lajkować zdjęcia koleżanek, przeglądać Kwejka albo obdzwaniać przyjaciółki, żeby zdać im szczegółową relację z nudnego, jałowego wczorajszego dnia. Myślę, że temat matki telefonistki wyczerpałem w tekście <tutaj> i ciężko cokolwiek więcej napisać. No, może oprócz tego, że sprawia wrażenie, jakby jej dziecko było miłym, ale raczej zbędnym bonusem do przedłużonej umowy telefonicznej.

Zdanie, które najczęściej wypowiada na placu zabaw: „Także tego, no no, no okej, dobra czekaj chwilkę, bo Hanka wsiada do jakiegoś samochodu, chyba muszę kończyć, no, no, dobra, hihi”.


5. MADKA. PO PROSTU MADKA.

Madka ma 21 lat, metr pięćdziesiąt w kapeluszu i na plac zabaw przychodzi z czwórką dzieci. Na jej twarzy gości jedynie grymas złości i pretensji, jakby macierzyństwo było najgorszą rzeczą, jaka mogła ją spotkać, a te dzieci to zrobiły się z czterech niepokalanych poczęć. Z drugiej strony, jej dzieci są czyste, zadbane i najładniejsze na całym placu zabaw. Jeśli madkę widuję po obiedzie, z dużą dozą prawdopodobieństwa wyciągnie zaraz z przepastnej torby podwieczorek: serowe Cheetosy i napój energetyczny za 1,19zł, na co wydaje chyba pół zasiłku z gminy. Rzadko rusza się z miejsca, nieustannie oblizuje palce po czipsach i wyszczekuje komendy do swoich dzieci: „Damian, zostaw brata!” albo „Sebastian, nie wal głową dziewczynki o zjeżdżalnię, bo się spocisz, a nie mam nic na przebranie!”

Choć zdanie, które najczęściej wypowiada na placu zabaw to: „Nicola, błagam, nie wkurwiaj mnie, bo powiem wszystko ojcu!”


To oczywiście mały wycinek folkloru, o który nietrudno na każdym placu zabaw.

Znacie jeszcze inne typy matek?

  • Kurczę ja bym się chyba kwalifikowała pod matkę telefonistkę 😌 bo wyjście na spacer/plac zabaw to jedyny czas w ciągu dnia, kiedy mogę oddzwonić na nieodebrane połączenia „także tego…” 😜

  • Michał Kwiatkowski

    Jest MADKA! Znalazła się!!! 😀 😀 😀

    • Jacek Kalinowski

      No ba – zainspirowałeś mnie przy tekście o internetowych matkach 😉

      • Michał Kwiatkowski

        Właśnie się poczułem, jakby Luxtorpeda zagrała na koncercie numer, który skomponowałem i wrzuciłem na YT 😛 To tym lepsze, że na niczym nie umiem grać 😛 Opowiem tą historię Jej Córkości jak dorośnie! Piona! 😀

        PS. (suplement):
        – Nicola, nie wkurwiaj mnie bo powiem ojcu!
        – Ale to Rodżer zaczął!
        – Rodżer, nie bij siostry, bo twojemu ojcu też powiem!

        • Jacek Kalinowski

          😀 😀

        • Tomasz Gawlik

          …..nie wkurwiaj mnie bo powiem ojcu jak będę na widzeniu – tak żeby uściślić 🙂

  • Mirka Joniec

    No i wiem kim jestem- matka tragarz się kłania 😉