To blog ojcowski, więc jeżeli czytasz te słowa, to teoretycznie jesteś facetem i masz już dziecko. Trochę pudło… Bo praktycznie 75% moich czytelników to kobiety. A ten tekst jest dla facetów, którzy nie mają jeszcze dziecka, więc albo piszę dla nikogo albo znasz takich gości i pokażesz im ten tekst. Zanim będzie za późno.

Więc jesteś mężczyzną, masz dwadzieścia kilka lat i chcesz mieć dziecko.

Dziecko? Większość moich kolegów daje radę. Umiejętnie balansują między pracą, opieką nad dzieckiem, swoim wolnym czasem i obowiązkami domowymi. To zaawansowany multitasking i wy, chłopaki, dobrze o tym wiecie. Kobiety wiedzą to jeszcze lepiej i im jest jeszcze trudniej. Trudno zadowolić wszystkich i jeśli przeginamy w którąś stronę (oczywiście w stronę pracy lub czasu wolnego), jesteśmy stawiani do pionu przez nasze żony. O ile nie mają na imię Isaura. I o ile nie chcą z uśmiechem robić wszystkiego same, same, same! Jak nasze dzieci mieszające ciasto na naleśniki.

Pierwotnie ten tekst miał być o tym, że

OD JUTRA NIE POMAGAM ŻONIE

w obowiązkach domowych. Przewrotnie, bo chodzi tu o słowo „pomagam”. Wiesz, pomagać to może Marysia myć okna w domu swojej pani. Nie wiem czy jestem zwykłym, standardowym facetem. Dzielę z żoną obowiązki domowe, choć to ona robi więcej – nie będę ściemniał. Nie lubię zmywać naczyń, gotować skomplikowanych dań, nie umiem obsługiwać pralki. Lubię prasować, myć podłogi, przygotowywać śniadania i kolacje Starszej córce, myć łazienkę, z kiblem włącznie. Staramy się dzielić domowe obowiązki sprawiedliwie. Nie czuję się mniej męski z tego powodu. Nie czuję się też mistrzem świata z tego powodu. Zanim zostaniesz ojcem zastanów się czy jesteś gotowy wieczorem ogarnąć blaty w kuchni, wstawić zmywarkę, opitolić patelnię w zlewie, po południu poodkurzać, chociaż, tak, wiem, będziesz zmęczony jak wszyscy i jak twoja żona po całym dniu z dzieckiem, która po jego uśnięciu też będzie miała parę rzeczy do zrobienia.

Jesteś?

Bo zawsze możesz to olać i być jednym z tych, któremu trzeba usługiwać.
Albo możesz mieć minimum przyzwoitości i dbać o miejsce, w którym przecież żyjecie z dzieckiem. Wspólnie.

Zacząłem od końca, a w sumie powinienem zacząć od tego, że bycie ojcem nie zaczyna się w momencie porodu, tylko w momencie,

KIEDY USŁYSZYSZ SŁOWA:

„Jestem w ciąży”. Na co dzień kobieta myśli jedno, robi drugie, mówi trzecie, czwartego chce, a piąte przeczuwa. W ciąży gmatwa się to jeszcze bardziej. Zanim wtopisz na tym teście i okażesz się rozczarowaniem, odpowiedz sam sobie czy jesteś gotowy na to, że hormony rozszaleją się w organizmie twojej żony, że może być nerwowa, płaczliwa, niezdecydowana, jej ciało zmieni się, czasem nieodwracalnie, nie będzie chciała się bzykać, albo będzie chciała na potęgę, ty będziesz zawoził ją do ginekologa, chociaż akurat miałeś inne plany, że będziesz musiał zrezygnować z pewnych rzeczy i wyjazdów, bo ona nie da rady, że czasami nie będziesz wiedział o co chodzi, a ona będzie krzyczeć, chociaż też nie będzie wiedziała o co chodzi?

Jesteś?

Bo możesz mieć do niej pretensje i być obrażonym panem świata, który empatię zostawił dla kumpli, ale schował ją dla osoby, która urodzi mu niedługo dziecko.
Albo możesz zacisnąć zęby i być wsparciem, chociaż lekko nie jest i nie będzie. A to dopiero początek.

Bo później rodzi się dziecko i owszem, twoje życie wywróci się do góry nogami. Pisałem o tym między innymi w TYM TEKŚCIE. Myślisz inaczej, czego innego chcesz i

TO NIE JEST PRZEJŚCIOWY STAN,

bo ty z tym małym człowieczkiem zostaniesz do końca życia. Nie martw się, urośnie, ale przez długi okres, jedyne czego będzie potrzebować to… ciebie i twojego czasu. Nie wiem czy jest już za późno, ale zanim zdecydujesz się zostać ojcem, pomyśl czy jesteś gotowy na to, żeby po pracy bawić się z nim, zmienić pieluchę i nie traktować tego jako przykrej, śmierdzącej konieczności, wykąpać niemowlaka i nie narzekać, że po całym dniu siedzenia przed kompem bolą cię plecy, zalać kaszkę ciepłą wodą i nie pomylić nic w tym ultraskomplikowanym przepisie na niemowlęce żarcie, a w kolejnych latach odebrać z przedszkola, wyjaśniać wszystko po kilka razy, prosić o wszystko po kilka razy, leżeć na dywanie i składać kolejkę, choć akurat masz ochotę siedzieć w fotelu?

To jak, jesteś?

Bo wiesz, możesz nie bywać w domu i dziecko widywać tylko po kąpieli albo tuż po zaśnięciu.
Albo możesz zaakceptować to, że w twoim życiu pojawił się ktoś, kto potrzebuje uwagi i twojego czasu.

W ogóle możesz zamknąć ten tekst i o nim zapomnieć. I być najważniejszym dla samego siebie.
Albo możesz dać z siebie wszystko i przeżywać najlepsze chwile w swoim dotychczasowym życiu.