Są na każdym placu zabaw. Wciskają się w ławkę, kaptur na głowę, że niby je nikt nie widzi i przebierają palcami po ekranie. Albo wręcz przeciwnie – na legalu stoją w centrum placu i trzeba je omijać jak święte krowy. A one, tap-tap-tap, smarują tipsami aż gorilla glass piszczy o chwilę wytchnienia. Świata nie widzą poza tym płaskim dziadostwem w ręce. Choć przyszły z dzieckiem.

A świat z dzieckiem jest pełen niespodzianek…

————————————————-

Kojarzę cię, Matko, plac zabaw za szkołą
Obecna jesteś tu tylko ciałem
Boś w smartfon wpatrzona wciąż całą sobą
Lecz dzisiaj? Mamusiu, przegięłaś pałę

Nie słyszysz, Matko Hani czy Zosi
Julii czy Lenki, swej słodkiej dwulatki
Jak z drugiego końca placu cię prosi
Byś luźne podciągła jej gatki

Wciąż ślepisz się w ekran, o Matko Lenki
Czy Hani, czy Julci lub Zuzi
Gdy jej już niemal spadły spodenki
Spleśniały chleb z kosza rozmiękcza w buzi

I dławi się nagle, macha rączkami
Stąd widzę, że w krtani ma zator
Z bordową twarzyczką jak słońce w Miami
A ty wciąż na ryju z niebieską poświatą

Ty tego nie widzisz, Matko tej Lenki
Zosi, Juleczki czy Majki
Bo smartfon masz jakby przyszyty do ręki
I komcie, i szery, i lajki!

I nagle – upadek! Rozbity łuk brwiowy
Krew rosi sandałki dzieci w pobliżu
Usteczka wygięte na kształt podkowy
A rączki skręcone jak w paraliżu

Łokcie, kolana zdarte do mięsa
Żwir i gronkowiec dostają się w krwiobieg
Ty, Matko, oka nie wyściubisz znad Fejsa
My, gapie, strwożeni patrzymy po sobie

Przegięłaś – zerwałem się jak ryś do galopu
Jak Chuck kopniakiem wytrącam ci smartfon gdzieś
Ty, Matko, zdziwiona jak lalka z sexshopu
Drzesz się, że pozwiesz mnie, bo to był iPhone 6

A w dupie twój smartfon, poprawiam w skroń twą
Padłaś pod ławkę jak długa
I wyjesz do nieba jak Krystyna Prońko
Bo message na Fejsie ci mruga

Zemdlałaś. Nie widzisz swej Lenki czy Zosi
Jak w trawie wśród innych mam kwili
Ja wzywam karetkę i drę się w głośnik
By jak najszybciej tu byli

Są w końcu! Dwóch chłopa, strzykawka i nosze
Wskazuje im palcem fragment tułowia
I mówię: „Panowie, pod ławką, tu, proszę
Kliniczny przypadek braku mózgowia”

Zamknęli drzwi erki, ty dostęp do konta
Znów masz i rano gdy świta
Pierwsze co robisz – oznaczasz się w Tworkach
A ja z ulgą „Lubię to!” klikam