Kiedy do głowy wpadł mi pomysł na ten tekst, uznałem, że próba obalenia wszystkim znanej teorii może być trudna. Trudna i karkołomna, jak wysadzanie 3,5-latki w publicznej toalecie. Z drugiej strony żyję na co dzień z dziewczynką w tym wieku i życie na co dzień z dziewczynką w tym wieku wymyka się jakimkolwiek regułom. 3,5-latka jedną ręką obala te wszystkie teorie. Zadaje kłam hierarchii potrzeb Abrahama Maslowa z lat 40. ubiegłego wieku! Rozmazuje ją na jasnej ścianie jak niechcianą mandarynkę, która okazała się zbyt kwaśna. Kruszy nieobchodzące ją definicje jak wafle. Na kolanie. Zgniata je, rozgryza i wypluwa. I do tego jeszcze się śmieje szyderczo, za nic mając naukę i historię. Czy mnie to dziwi? Wcale. Bo jak to dawno temu powiedział pewien angielski arystokrata i poeta: „Zanim się ożeniłem, miałem sześć teorii dotyczących wychowania dzieci. Teraz mam szóstkę dzieci i żadnej teorii”.

Idąc od dołu:

1. POTRZEBY FIZJOLOGICZNE (m. in. jedzenie, picie, wydalanie, spanie)

siku

Dobra, Maslow, tu mogę się z tobą wyjątkowo zgodzić, że rzeczywiście są to najbardziej podstawowe potrzeby również u takiego przedszkolaka. Skąd to wiem? Bo co wieczór wysłuchuję, jak moja córka, już prawie nieprzytomna, z powieką wąską jak u chińskiego zwiadowcy, walczy ze snem. Nagle jej największą potrzebą jest wypicie czternastu szklanek wody i to sakramentalne „siku”, czyli kilkukrotny przykuc nad nocnikiem. Byle nie spać. Byle odroczyć tę straszliwą męczarnię, jaką jest położenie łepetynki na poduszce. Zaraz, zaraz, czy ja trzy zdania temu napisałem, że co wieczór córka walczy ze snem? I czy naprawdę musi się rano załatwić, żeby odczuwać kolejne potrzeby? Myślę, że jednak trochę się myliłeś… Coś mi w tej piramidzie zaczyna śmierdzieć.


2. POTRZEBY BEZPIECZEŃSTWA (m. in. brak trosk, stabilność, wyeliminowanie zagrożeń)

potwory

Potrzeba bezpieczeństwa wiąże się również z pewną przewidywalnością dnia i dla młodego umysłu jest to tak samo ważne jak oddychanie świeżym powietrzem. Bezpieczeństwo zapewnia ulubiona przytulanka, wyganianie potworów spod łóżka, trzymanie mamy za rękę, kiedy za ogrodzeniem rottweiler zasadza się na soczyste 3,5-letnie udko oraz te wszystkie domowe rytuały i drobne obsesje, których dziecko tak pieczołowicie przestrzega, a które ciebie przerażają i martwisz się, że mieszkasz pod jednym dachem z psychopatyczną osobowością. A taka powtarzalność pewnych czynności trzyma w ryzach świat małego człowieka.


3. POTRZEBY PRZYNALEŻNOŚCI I AFILIACJI (m. in. bliskie kontakty z ludźmi, miłość, przywiązanie, strach przed alienacją)

porzucone dziecko

To naprawdę jest dopiero trzecia w kolejności potrzeba? Czasami mam wrażenie, że potrzeba przynależności powinna być na samym dole, jako ta najważniejsza, najbardziej podstawowa. Bo dla 3,5-latki nie ma nic bardziej pierwotnego i ważniejszego na całym ziemskim padole niż sforsowanie drzwi od łazienki, w której akurat zamknęła się jej mama, żeby w spokoju zrobić kupę. Ten kilkuminutowy, pozorny ostracyzm wiąże się z krzykiem i płaczem i nieważne, że tata chce ją przytulić i uspokoić. Więź interpersonalna została przerwana drzwiami od łazienki i potrzeby niższego rzędu (np. jedzenie, picie), nie muszą wcale być zaspokojone; mogą być rzucone w kąt – wszystko po to, aby znów być z mamą. Więc znowu pudło, Maslow.


4. POTRZEBY SZACUNKU I UZNANIA (m. in. pochwała, poczucie własnej wartości, poszanowanie przez innych)

brudny telefon

Czyli zaznaczanie swojej autonomii i to nieśmiertelne „Ja sama!”, po którym wiem, że to co akurat zaczęła robić, nie ma prawa się powieść. Ale cieszę się, że ma potrzebę pokazania, że da radę. Potrzeba szacunku i uznania to również… wywieranie wpływu, a więc jesteśmy w domu, bo to coś, w czym przedszkolaki są przecież mistrzami świata! Często łapię się na tym, że dorośli niewiele różnią się od 3,5-latków: też dużo krzyczą i lubią rozkazywać. Uznanie dla takich maluchów to moim zdaniem bardzo silna potrzeba, niezależna od innych, z niższych rzędów. Swoją drogą – to dziwne, że uczymy dzieci, że nie wolno kłamać, po czym na pytanie: „Tato, a ładnie pokolorowałam?” odpowiadamy słodziutko: „Tak, kochanie, ślicznie pokolorowałaś!”


5. POTRZEBY SAMOREALIZACJI (m. in. zaspokajanie ambicji, osiąganie wrażeń estetycznych, satysfakcja z osiągania celów)

kolorowanki xxl

Czy ktoś ma odwagę przyznać, że jest to ostatnia potrzeba, która pojawia się dopiero po zaspokojeniu pozostałych? Nie wydaje mi się – ona wciąż jest na równi z pozostałymi. Dziecko rano jeszcze nie usiadło na nocnik, a już realizuje się muzycznie nad głową oszołomionego rodzica? No właśnie… To tu również pojawia się u 3,5-latki dążenie do wdrażania w życie jej planów. Dodałbym, że za wszelką cenę. Dodałbym, że często te plany są diaboliczne. To tu następuje konfrontacja z pilną i nieznoszącą sprzeciwu potrzebą pójścia na spacerze w całkiem innym kierunku niż rodzice. To tu 3,5-latka realizuje swoje modowe aspiracje („Chcę inne rajstopkiii!”, „Nie założę tych butów!” – i wyciąga sandałki, a jest początek grudnia). 

Realizuje się również w malarstwie/makijażu:

makijaż dziecięcy

W sztuce nowoczesnej:

sztuka nowoczesna

I rzeźbie:

pączki

No przecież to też dla niej sprawa życia i śmierci!


Maslow, jak widzisz – pomieszanie z poplątaniem. Ty twierdziłeś, że potrzeby wyższego stopnia pojawiają się tylko wtedy, gdy zaspokojone są potrzeby niższego stopnia. Więc jak to się dzieje, że u małych dzieci te potrzeby pojawiają się spontanicznie, niezależnie od siebie, wyskakują codziennie jak te dziwne stworki z automatu, co to trzeba je pacnąć młotkiem, ale one zaraz znowu wyskakują i następne, i następne… 3,5-latka wchodzi ze spaceru do domu i mimo że w zimowej czapie, puchowej kurtce i rękawiczkach stoi jak ten chochoł, to od progu zasypuje zdezorientowanego rodzica komendami niecierpiącymi zwłoki. Choć rodzic wie, że żeby wysikać dziecko, przytulić, dać coś pić, zrobić budyń, włączyć bajkę i wejść do pokoju i takie tam inne – trzeba się najpierw rozebrać. Jej dzień wypełniony jest potrzebami, których zaspokojenie nie jest uzależnione od zaspokojenia potrzeb niższego rzędu. Liczy się tu i teraz, niezależnie od niczego. Każda potrzeba jest tak samo ważna. Jest tak cholernie tak samo ważna, że twoja piramida potrzeb staje się… cegłą potrzeb?

Tak by to wyglądało:

piramida potrzeb

Widzisz? Twoja piramida legła w gruzach.

Niech żyje cegła potrzeb!