Zauważyliście u siebie, że macie w domu miejsca, w których spędzacie najwięcej czasu i czujecie się w nich najbardziej komfortowo?

Moim ulubionym miejscem jest lewa strona kanapy, przy lampce (tej co daje światło, ale w sumie przy lampce wina też!), a latem kanapa na tarasie, na której w maju zeszłego roku pisałem swoje pierwsze teksty na bloga. Sezon tarasowy rozpoczęty, więc od paru dni też najchętniej spędzam tam czas, obmyślając jak by was rozśmieszyć albo sprawić, że będziecie płakać jak na końcówce „Króla Lwa”.

Kiedy dzieci zasną, moja żona najchętniej zaszywa się z książką w łóżku na poddaszu, skąd ordynuje swoje komendy („Śmieci czekają na wyniesienie!” albo „Jeden tekst na tydzień? Jak chcesz być dobrym blogerem skoro piszesz tak rzadko? Do klawiatury!”) Starsza córka ma w swoim pokoiku jeden upatrzony kąt, do którego znosi połowę zabawek jak jakiś jastrząb swoje ofiary – urządza z nimi piknik, gotuje i woła mnie na wyimaginowaną kawę, którą trzeba pić z uniesionym małym palcem.

Młodsza córka raczkuje jak torpeda, więc do niedawna jej ulubionymi miejscami były kąty z niezauważonymi drobiazgami, które można wziąć do buzi, przyprawiając mnie o zawał serca, zakamarki z kurzem oraz drzwi, którymi tak fajnie jest się bawić do momentu włożenia palców w szparę u dołu.

Dlaczego piszę, że do niedawna? Bo

JAKIŚ CZAS TEMU

otrzymała od firmy Kinderkraft coś, co stało się jej kwaterą główną. Siedzibą, z której po mamie uczy się wydawać polecenia (na szczęście ma 9 miesięcy, więc nie muszę specjalnie udawać, że nie rozumiem, co do mnie mówi. Z żoną niestety to tak nie działa…) Miała sprzęt użytkować, przetestować, porozkręcać, obślinić.

A więc dostaliśmy leżaczek-bujaczek, model Unimo. Solidny i dobrze wyglądający w każdym wnętrzu. Bardzo, ale to bardzo mnie ucieszyło, że przyjechał w jednym kawałku – w sensie, że nie trzeba tu nic skręcać. Trochę wstyd się przyznać, ale jestem nietechniczny i wszelkie instrukcje obsługi, w których jest więcej śrubek niż 4 (i to jeszcze różnego rodzaju!) sprawiają, że pocę się jakbym przebiegł ze 30m za Starszą córką na rowerku. Więc jeśli zobaczysz mnie kiedyś z wiertarką/wkrętarką/młotkiem/szlifierką w ręce – wiedz, że coś się dzieje. Najczęściej nic dobrego. Unimo jest „jednoczęściowy”, więc uniknąłem kompromitacji – mogłem jednym ruchem zaprezentować go w całej okazałości. Brawa dla mnie.

kinderkraft unimo

Druga ważna dla mnie rzecz – wygoda i szybkość zmiany pozycji sprzętów tego typu, bo nie ma nic gorszego niż szarpanie się z niewciskającymi się przyciskami i niejeżdżącymi prowadnicami. Mamy w domu wózek, który bardzo często ze mną wygrywa i to on rozkłada mnie, a nie ja jego. Kiedyś skończyło się nawet histerycznym krzykiem na parkingu i krwiakiem na paznokciu. Moim.

Unimo w użytkowaniu jest

BANALNIE PROSTY

a czy nie o to chodzi w sprzętach dla rodziców? Zawsze w sklepach stosuję autorski system testowania „1w3” – czyli 1 ręką w 3 sekundy, bo tyle mają zająć najbardziej skomplikowane operacje i… udało się.

W 3 sekundy mamy KOŁYSKĘ i gdyby Młodsza córka naprawdę umiała mówić, to pewnie usłyszałbym typowy tekst bujających lub huśtających się dzieci, czyli:

kinderkraft unimo

Za chwilę ŁÓŻECZKO, czyli tak naprawdę na płozach wciskamy dwa guziki i obracamy płozy o 90 stopni. Łóżeczko stoi stabilnie. No dobra, tu się przydaje druga ręka.

łóżeczko dla dziecka

Odkryliśmy (my, ale też kuzyn ze swoją żoną, który był u nas na weekend ze swoim 3-miesięcznym berbeciem – że dzieci śpią w takim łóżeczku trochę dłużej niż klasycznie, w swoim dziecięcym lub naszym dorosłym. Może to kwestia materacyka, może wysokich burt, dzięki którym dzieci czują się „otoczone” i bezpieczne – nie wiem. Wiem za to, że każda minuta więcej spania u niemowlaka to ciut szerszy uśmiech u rodzica. Oczywiście do momentu aż nie padnie sakramentalne: „Idź sprawdź czy oddycha!”

Podnosząc jednym przyciskiem kosz i zapinając u dołu pasy mamy BUJACZEK:

bujaczekPyk pyk, płozy na bok i jest nieruchomy LEŻACZEK:

leżaczek bujaczekOraz dzięki systemowi wpinanych pasków z tyłu, KRZESEŁKO DZIECIĘCE:

krzesełko dla dzieciKrzesełko akurat zrobić jest najtrudniej i tu musiałem zajrzeć do instrukcji, która moim zdaniem jest niezbyt czytelna.

Jak widzicie, nasza kwatera główna to prawdziwe, bezpieczne, 5-funkcyjne combo. Wszystkie te „pionowe” pozycje mają trzystopniowy poziom położenia, czyli siedząca, kiedy dziecko nie śpi i chce obserwować, jak uwijasz się ze zrobieniem obiadu zanim starsze wróci z przedszkola, półleżąca, kiedy zaczyna odpływać do swojej beztroskiej krainy BabyTV i leżąca, kiedy zasnęło i nie ponagla cię swoim gaworzeniem. Bo

SAMI DOBRZE WIECIE

jak ważnych jest tych kilka chwil, kiedy ma się trochę czasu dla siebie. Dla siebie, w sensie, że możesz w końcu zrobić zupę.

Shit, obudziła się…

kinderkraft 3

No więc przepadła ta moja najmłodsza dziewczynka, odkąd posadziła swoją dupkę w Unimo. Leży, buja się, półleży, śpi, a jak nie śpi to gniecie zabawki na pałąku – jedna piszczy, druga szeleści, jest też gryzak oraz przegląda się w lusterku (też jest!). Oczywiście dużo czasu spędza też poza swoją kwaterą główną. Wykonuje zadania specjalne, śledzi nas na czworaka i składa okruchy (po wafelkach) w całość, w buzi. Jej Unimo jest wtedy wolne, więc do akcji wkracza tata-sprzątacz, żeby posprzątać po córeczce, która każdy posiłek spożywa bardzo ekspresyjnie.

Na szczęście całą materiałową część da się łatwo ściągnąć (zamki błyskawiczne i zatrzaski oraz szkielet konstrukcji działający na system klików) i zaprać pod bieżącą wodą, jeśli zabrudzenie jest większego kalibru typu jarmuż z buraczkami, albo po prostu wypłukać, jeśli nastąpiło tylko niegroźne ulanko.

Jako że oboje lubimy przebywać w plenerze, to mamy swoje kwatery główne obok siebie – ja kończę właśnie pisać recenzję, a Młodsza córka leży; chroniona moskitierą, więc żadne szerszenie i komary nie dostaną się do jej słodkiego ciałka.

unimoI każdy jest szczęśliwy 😉

Jako małe podsumowanie obejrzyjcie 40-sekundowy filmik.

Kinderkraft – dzięki!

Czytelniku – mam nadzieję, że w wyniku tej współpracy uśmiechnąłeś się chociaż raz 🙂

 

  • Bardzo rzeczowo i na temat, z drobnymi akcentami humorystycznymi, czyli tak jak lubię. Fajnie się czyta tak zbudowany tekst, gratuluję debiutu.

  • Klara Klara

    Dziękuję za fajną recenzję. Mam tylko pytanie jak duża jest córka (cm), bo zastanawiam się nad tym leżaczkiem dla syna i obawiam się czy nie będzie za mały.

    • Jacek Kalinowski

      Łóżeczko gdzieś do 7-9 miesięcy, a jako krzesełko czy bujaczek spokojnie dłużej. Córka ma ciuszki 90-92 i do niedawna korzystała. Całość jest dla dzieciaczka do 18kg.