6:19

Pobudka. Nie wiem jak ona to robi, ale prawie zawsze budzi się o 6:19. Wczoraj położyliśmy ją półtorej godziny później z nadzieją, że dziś pozwoli nam dłużej pospać. A tu nie dość, że wieczór na pełnych obrotach, to ranek po staremu. Polegliśmy. Co myśmy sobie wyobrażali?

6:29

Nie mogę otworzyć oczu, tak ciężkie mam powieki. Córka w pełnej gotowości do zabawy wyciąga puzzle spod samego spodu puzzlowej sterty. Wszystko runęło, ale i tak nie czuje się ani odrobinę bardziej obudzony. W zakątkach mojej świadomości próbuję rozwikłać zagadkę, jak to jest, że trzylatki są gotowe do nowego dnia dwie sekundy po otworzeniu oczu… Ja do życia będę się nadawał około 13:00.

15:41

Wraca z przedszkola. Ostrożnie sprawdzam w jakim humorze. Widzę śpiące gałki, więc zaraz uaktywni się tryb „maruda”. Pytam czy coś przekąsi: orzechy nerkowca, rodzynki, może zrobić kisiel z owocami? „Słodycze” – odpowiada…

16:57

Idziemy na spacer. Nie uszliśmy 100 metrów, a już buczy. Że ona chce na rowerku. Wracamy do domu po rowerek. Przejechała 300 metrów i znów buczy. Pytam co się stało, ale tak buczy, że nie rozumiem co mówi. „Hej, co się stało?” – naprawdę się martwię. Z jednolitego, rozpaczliwego miauku dociera do mnie, że „otarło”, „buty”, „ranka” i że jeszcze „strup”. Ściągam butki i skarpety, ale nic nie widzę. Chce wracać. Ale na rękach. Biorę 17-kilową trzylatkę na jedną rękę, 10-kilowy rowerek drugą ręką zarzucam sobie na plecy. Po chwili trzylatka śmieje się i liże mnie w polik. Rowerek milczy i wbija mi kierownicę między łopatki.

17:50

Nawet miło się bawiliśmy w salonie, ale coś poszło nie tak. Nie za bardzo wiem co, przecież figurka Elsy też może czasami przyodziać kalosze i prowadzić traktorek… Córka idzie do swojego pokoju i specjalnie trzaska drzwiami. Nie reagujemy, więc otwiera i trzaska jeszcze raz. I jeszcze raz. Już mną telepie, ale siadam na kanapie i wizualizuje sobie, że to ja trzaskam, ale z jej nogą między drzwiami a futryną. Wizja chwilowo przynosi ukojenie, ale w realu? Mało byłoby to wychowawcze.

18:01

Jeszcze raz usłyszę „Nie” albo „Ja chcę sama!” a naprawdę wszystko rzucę i pojadę w końcu w te Bieszczady.

18:50

Żona ją kąpię. Słyszę jakieś dzikie wrzaski. Bunt. Chce wychodzić z wanny. Po chwili krzyczy, że nie chce wychodzić z wanny. I że będzie się kąpać do końca życia. Boże, jak to dobrze, że się tak podzieliliśmy – żona kąpie Starszą córkę, ja ją usypiam. Moje zadanie to pestka!

19:54

Próbuję ją uśpić, ale od trzydziestu minut przegrywam. A to pić, a to siku, a to że jej niewygodnie. Wierci się i kręci tymi stopami i raz oberwałem w podbrzusze.

20:11

Prawie zasnąłem i jest mi błogo. Ona nie bardzo – wisi nade mną i ciągnie mnie za pojedyncze włoski na brodzie.

20:25

Śpi! Jest najsłodszą istotą, z jaką kiedykolwiek przebywałem. Teraz ja nad nią wiszę i gapię się, gapię i od ponad trzech lat nie mogę się nagapić. Obwąchuję i obcałowuję jej szyjkę, gaszę lampkę i kieruję się w stronę drzwi. Następuję na klocek lego i osuwam się na dywan. Żeby nie wrzasnąć zagryzam jakimś pluszakiem, który akurat znalazł się pod ręką. Boli. W końcu wstaję. Mam plusz między zębami i kuśtykam, ale cieszę się, że przeżyłem kolejny dzień.

  • Barbara Grygierek

    Trafiłam do Ciebie przez przypadek, przeczytałam w jeden wieczór więcej niż byłam w stanie przyjąć na klatę… Kilka razy się popłakałam (całkiem poważnie – poryczałam się!) ale chyba więcej razy poplułam klawiaturę😂 ,dwa razy obudziłam jedną z bliźniaczek moim napływem skrajnych emocji. Jakbym czytała własne myśli… To byłoby mało wychowawcze😎

    • Jacek Kalinowski

      Cieszę się, wpadaj jak najczęściej, ja też będę się starał pisać częściej 🙂

  • Anna Szczepańska

    przeczytałam każdy post, teraz ledwo już sięgam do laptopa zza ośmiomiesięcznego brzucha … koniecznie muszę podesłać bloga Mojemu , ale dopiero kiedy otrę wszystkie łzy z nieoczekiwanych wybuchów śmiechu, które budziły nawet Bobo w brzuchu 😀

    • Jacek Kalinowski

      Haha, podsyłaj, niech wpada, zwłaszcza w tą niedzielę/poniedziaek – będzie post typowo dla młodych ojców:)

      • Anna Szczepańska

        rzuciłam lajkiem na fejsie , więc na pewno nie przegapimy 🙂