Dobrze, to teraz ja.

Tatuś już miał swoje 5 minut. Wrzuca te swoje teksty i wydaje mu się, że jest zabawny. A właśnie – uważa, że jak napisał dwadzieścia kilka artykulików na bloga, to już może się tytułować blogerem. Żebyście widzieli jak się cieszył, jak w zeszłym tygodniu stuknęło mu 1000 fanów na FB! 1000 fanów i garstka tekstów, litości… Ale i tak chodził dumny jak paw i mówił, że musimy to oblać (po czym wyszarpał mi butelkę z mlekiem). Później łkał gdzieś w kącie na kanapie, że on kieliszek szampana wypije dopiero jak będzie miał połowę tego co na Facebooku ma BlogOjciec.

Liczby liczbami, ale na małych dzieciach to znam się ja. To w końcu ja mam 5 miesięcy, ciemiączko i dziąsła nieskalane zębem. To jest mój świat od A do Z.

A więc:

A jak AAA!

Czyli moja ulubiona głoska. „Aaaa!” ma wiele zastosowań – złość, radość, żal, widok cyca. Czasami zostaję z tatą sama i trenuję prawidłową artykulację – tata do mnie dołącza i stara się mnie przekrzyczeć. Nie wiem, to ma być zabawa? Aaaa!


B jak BASEN

Byłam, widziałam, się zanurzyłam. Czy to normalne, że w brodzikach dla dzieci jest zimna woda? Jeśli tak, to czuję, że obiorę taktykę „na tatę” – on zawsze szumnie zapowiada ile to basenów przepłynie, a kończy w jacuzzi z wystającą stopą, zdziwiony, że już trzeba wychodzić.


C jak CYCKI

Znaczy się piersi, cycuszki, dwaj producenci mlecznej kanapki w płynie, laktacyjne perpetuum mobile, wytwórnia ambrozji dla niemowlęcego podniebienia. Zarazem terytorium sporne (uzurpator: tata). Oprócz spania, to mój jedyny sens życia.


D jak DZIĄŚLAK

Taką ksywkę wymyślili mi rodzice. Niby mnie kochają, a brzmi to jak z taniego horroru (np. „Morderczy dziąślak w piekielnym żłobku”). Z drugiej strony mama mnie często tuli i mówi, żebym tak szybko nie rosła i na zawsze pozostała jej dziąślakiem!


E jak EMULSJA DO CIAŁA

Pachnący, miły, gładki płyn – bez parabaranów, hiphopalergiczny plus parę innych trudnych słówek. Jak skończy się mydło w płynie, a tacie nie chce się uzupełnić dozownika, to używa mojej emulsji. Leń śmierdzący bardziej niż ja przed zmianą pieluchy – wszystko widzę!


F jak FRIDA

frida

Gilociąg, odsysaczka do glutów, sopelek… Nie wiem o co tyle zachodu – mnie to łaskocze, choć za każdym razem słyszę jak tato krzyczy do mamy z drugiego pokoju: „Tylko nie wysiorb jej mózgu!”


G jak GÓW… PARDON, KUPA

Wiecie kiedy najfajniej zrobić kupę? Kiedy leżę na plecach i akurat mam gołą dupkę, bo tato przebiera mi pieluchę. Ostatnio taki żółtawy strzał sprzątał z połowy przewijaka, a mama kwiczała w kuchni jeszcze przez kolejny kwadrans. Tato uznał, że owszem, jest to zabawne, ale tylko ten jeden raz. No to szykuj się na drugi.


H jak HAŁAS

Mam starszą siostrę, więc wychowuję się w hałasie. Jestem wyrywana z drzemek nagłym rykiem: „Pieski, zbiórka w bazie!” albo „Mama, co mi zrobisz na kolację?!”. Nie wspominając już o tym, że ona od września puszcza z płyty… kolędy.


I jak IDOL

Mój tata. Proste.


J jak JEDZENIE

Niedługo moja dieta ulegnie rozszerzeniu o takie kulinarne szaleństwa jak przecier z marchewki albo jabłka. Zanim jednak spróbuję schabowego z frytkami czekają mnie takie rarytasy jak jedzenie piasku, kociej sierści, jednogroszówek czy papieru toaletowego. Za to próbowałam już: odrobiny gili z nosa i szczypty Sudocremu.


K jak KALENDARZ SZCZEPIEŃ

Wisi na lodówce i straszy – przesłonił nawet moje zdjęcie ze chrztu. Cały czas mam nadzieję, że rodzice o nim zapomną, ale raz na jakiś czas jedziemy w Miejsce Ciągłego Płaczu. To dziwne, niby zawsze pamiętają, niby tacy skrupulatni, a jak drzwi się zamykają to tato jet cały blady i mokry. No masochiści.


L jak LEŻACZEK-BUJACZEK

leżaczek bujaczek

Centrum dowodzenia, najważniejszy mebel w całym domu. To w nim zatopiona jak Don Corleone w swoim fotelu, z uwypuklonym trzecim podbródkiem i oczami niby śpiącymi, acz przebiegłymi, roztrząsam dylemat: być już głodną i zacząć jęczeć, czy dać im jeszcze trochę spokoju?


Ł jak ŁÓŻKO RODZICÓW

A raczej mamy, bo taty to przez całe moje życie w nim nie widziałam. Powoli teren podbity, zdobyczny, nawet jeśli tylko czasowo – jak podłączam się do cyca. Liczę na to, że ten proces nie ustanie, że tato nie wróci, a ja zajmę ten teren na stałe przez zasiedzenie.


M jak MOJA STARSZA SIOSTRA

Mama mówiła, że było ryzyko, że siostra będzie zazdrosna o takiego pulpiastego, pachnącego berbecia jak ja. Kto by nie był? Ale jest wręcz odwrotnie. Siostra zalewa mnie taką dawką miłości, że często rodzice z krzykiem muszą mnie uwalniać z kleszczowego uścisku uwielbienia. Normalnie zagłaskałaby mnie na amen.


N jak NOSIDŁO

A zarazem mój fotelik samochodowy. Podobno ciężki jak skurczybyk (tato tak mówi!). Zawsze sapie się i poci jak ma mnie z nim wyciągnąć i jęczy mamie, że to waży ze sto kilo. Ze mną będzie ze sto siedem.


O jak OPASKA NA GŁOWĘ

Ta taka cienka jak pasek z jakimś kwiatkiem na czole. Też taką dostałam, ale rodzice nigdy mi jej nie ubrali, więc nie miałam okazji wyglądać jak łyse jajo przepasane sznurkiem. Nigdy nie kupujcie tego swoim córkom. Nigdy. To jest okropne.


P jak PĘPĘK

No miałam z nim przeboje. Wszystkiego dowiesz się z tekstu Miesiąc z noworodkiem. 5 rzeczy, o których niemal zapomniałem w 3 lata


R jak RZYG

Lub ładnie mówiąc – ulewanie. Zupełnie nie kontroluję tego wycieku z mojej buzi. Ostatnie ofiary: ramię cioci, spodnie dziadka i praca plastyczna mojej siostry. Aha, no i jak tato leżał na łóżku i robił ze mnie samolot, to puściłam mu małego pawika prosto w twarz. A on nadal mnie kocha.


S jak SPANIE

spanie

Specjalistka, kiedyś zrobię doktorat ze spania. To mi wychodzi najlepiej i gdyby nie to, że rodzice chcą czasem do mnie pogugać i porobić te inne dziecinne rzeczy, to przespałabym pół życia. Przy głośnej muzyce, przy kosiarce do trawy, w środku sfory ujadających psów… Podaj czas i miejsce, a ja tam zasnę.


T jak TRUDNY ŻYWOT NIEMOWLAKA

Jesteśmy już przy końcu alfabetu i sami widzicie, że moje życie to nie jest kraina mlekiem i miodem płynąca. No ok, może mlekiem trochę jest. Ale bywa ciężko. Noszą mnie na rękach, bo nie umiem chodzić, cały czas śpię, bo nie mam innych zainteresowań i mam mocno monotonną dietę. Jak żyć?


U jak UBIÓR

Jak zacznę mówić, to wygarnę tacie, że pewnych kolorów się ze sobą nie łączy, że niektórych ciuszków nie kupuje i że nie zawsze jedynym powodem do dumy z tego jak się ubrało córkę jest to, że „przynajmniej ubranka są czyste”. To, że nie wrzuca moich zdjęć na Fejsa, nie znaczy, że ma odstawiać taką wioskę.


W jak WYCHODNE DLA MAMY

To ja decyduję czy jej się należy czy też nie. Takie rzeczy się ze mną ustala. Bo bywało, że budziłam się w łóżku rodziców i zamiast piersi w mojej buzi, wpatrywała się we mnie zarośnięta, tajemniczo uśmiechnięta gęba taty. A że zakupy? Że mama też musi czasem wyjść na dwie godziny, żeby nie zwariować? Please…


Z jak ZĄBKOWANIE

Lada dzień! Rodzice, będzie się działo!