Kąpiel noworodka to wdzięczny temat wszelkiego rodzaju artykułów parentingowych i opasłych książek-poradników z zakresu wczesnego rodzicielstwa. Zwykle rozdział o kąpieli poprzedzony jest rozdziałem o parciach, znieczuleniu, przebijaniu worka z wodami płodowymi, wyciskaniu z siebie główki nowego człowieka (główki wielkości dorodnego grejfruta) oraz zszywaniu krocza.

Dlatego czytanie o tym, że masz już swojego noworodka u siebie w domu i możesz go pierwszy raz w życiu wykąpać, jest kojące i autentycznie wzruszające. Jak całe kąpielowe rytuały. Przyciemnione światło, odpowiednia temperatura wody i powietrza, kołysanki w tle, radosne pluskanie, wycieranie i nacieranie oliwką. Budowanie więzi z dzieckiem.

KĄPIEL NOWORODKA – NA RAZIE JEST MIŁO

To wszystko prawda; bardzo miło wspominam te rytuały i tęsknie za tym czasami.

Jednak w jednym z artykułów w necie znalazłem zdanie bardzo, bardzo nieprawdziwe. Prawie najbardziej nieprawdziwe zdanie z tematyki okołorodzicielskiej. Bo konkurować z nim może tylko kłamstwo twojej mamy, która wołała: „Obiaaad!”, a gdy odrywałeś się od swoich zajęć i wchodziłeś do kuchni, to okazywało się, że dopiero ziemniaki kończą się gotować. To obrzydliwe kłamstwo idzie tak: Pierwsze kąpiele noworodka mogą jeszcze sprawiać trudności, ale, jak wiadomo, praktyka czyni mistrza. Z czasem kąpiel będzie przebiegać coraz sprawniej, „bezboleśnie” i bez łez”.

Sprawnie. Bezboleśnie. Bez łez.

nieśmieszne

Powiedz to mojej 5-latce…

Kąpiel noworodka to prościzna, choć wiem, że może przypominać rozbrajanie bomby pod schroniskiem dla zniedołężniałych fok – pełne skupienie i boisz się dotknąć czegokolwiek, w obawie przed wielką, wielką wtopą. Ale jeśli tylko uwierzysz w to, że nie urwiesz noworodkowi tych chudych łapek i nie połamiesz ud przytrzymując go w wanience, to taka kąpiel to naprawdę czysta radość!

Kąpiel przedszkolaka? To też radość – przede wszystkim dla dziecka. Bombą, tykającą, jesteśmy my.


Kąpiel moich córek podzieliłem z grubsza na III etapy:

I – PRZEDKĄPIEL
II – KĄPIEL WŁAŚCIWA (która tak naprawdę właściwą nie jest)
III – POKĄPIEL

Przedkąpielą nazywam wszystkie rytuały, którymi próbuję przekonać/namówić/zmusić córkę do kąpieli. Rytuał powtarzania kilkadziesiąt razy, że czas na kąpiel, rytuał nalewania wody, która zawsze okazuje się za gorąca albo za zimna, rytuał wybierania zabawek do kąpieli, który kończy się zabawą tymi zabawkami, ale… w pokoju. W końcu rytualne wycie, że „WODA JUŻ NALANA, ZAPRASZAM DO WANNY!!!”

Kąpiel właściwa to najdłuższy etap, z czego tak naprawdę efektywne mycie trwa najkrócej. Cała reszta to: 50% głośnych zabaw, 30% wylewania wody, 10% wylewania ukradkiem mojego szamponu lub żelu do ciała, 5% płaczu, 4% walki o to, która z córek ma lepszą miejscówkę w wannie (kto z was lubi siedzieć na korku?), 1% rzeczywistego mycia ciała.

Pokąpiel to oczywiście rytuał błagania córek, że czas już wychodzić, ubieranie, suszenie i czesanie włosów, co akurat uwielbiam.

JAK NAPRAWDĘ WYGLĄDA KĄPIEL?

Jednak dużą część kąpieli mógłbym podsumować znanym wam pewnie moim memem:

kąpiel noworodka


Czy coś jeszcze się zmienia?

Jasne! Czytam w dalszej części artykułu: W czasie kąpieli zachowaj ostrożność i nie wykonuj zbyt gwałtownych ruchów, by nie niepokoić maluszka. Dla noworodka kąpiel to również duże przeżycie, dlatego twoje ruchy powinny być delikatne, by nie wystraszyć dziecka”. Wersja dla starszaków powinna brzmieć: W czasie kąpieli zachowaj ostrożność i nie wykonuj zbyt gwałtownych ruchów, by nie niepokoić rodzica. Dla rodzica kąpiel to również duże przeżycie, dlatego twoje ruchy powinny być delikatne, by nie wystraszyć rodzica”.

Zmieniają się również akcesoria potrzebne do kąpieli. O tych dla starszaków nie przeczytacie w podręcznikach.

Mój standardowy zestaw przy kąpieli dziewczynek, jak były maluteńkie:

  • ciepła, ale nie za ciepła łazienka
  • ciepła, ale nie za ciepła woda sprawdzana łokciem, termometrem, znowu łokciem (tym razem żony) i znów termometrem, tuż przed włożeniem dziecka do wody
  • przyszykowany ręcznik
  • przyszykowana pielucha i bodziak na przewijaku
  • preparaty pod ręką (oliwka, waciki itp.)

Mój standardowy zestaw przy kąpieli dziewczynek TERAZ, jak jedna ma 5, a druga 2 latka:

  • kilkanaście ręczników – dwa dla dziewczynek, reszta na podłogę – gdyby dziewczynki postanowiły odtworzyć biblijny potop
  • jeden duży ręcznik, który dobrze chłonie moje łzy
  • połowa zabawek z pokoju
  • bańki mydlane
  • rozsądne argumenty, żeby nie brać do kąpieli zabawek na baterie, z masą elektroniki w środku
  • 0,5l czystej (gdy cierpliwości jednak zabraknie)

Za to jak już dzieciaki wykąpane, najedzone i śpią, to w końcu czas na kąpiel dla rodziców!

kąpielA jak u was wygląda kąpiel?


Jeśli choć raz zaśmiałeś/aś się podczas czytania tekstu, będzie mi miło, jeśli go udostępnisz