Patronat nad książką „Dziecko w wieku przedszkolnym” objąłem z wielką przyjemnością, bo czy na mapie ojcowskiej blogosfery istnieje miejsce, które stanowiłoby większą kwintesencję haseł ojciec/humor/przedszkolak?

Nie. #skromniś

Po przeczytaniu kilku fragmentów książki w wersji elektronicznej, otrzymałem od wydawnictwa Stara Szkoła pdf-a całości – jeszcze przed ostateczną korektą i przed drukiem. I wtedy pomyślałem: „A pieprzyć patronat, ukradnę ten pdf i zdążę wydać go pod własnym nazwiskiem!” Tak dobra jest to książka. Niestety – zdrowy rozsądek wygrał i moje logo na książce jest, ale tylko z tyłu okładki, co jest pocieszeniem, które jednak nie jest w stanie zagłuszyć zazdrości, że to nie ja napisałem tę książkę.

m. m. cabicar

Lubicie czeski humor? Autor, M. M. Cabicar, jest Czechem, ma żonę i 3-letnią córkę, Wiki, która w pierwszej historyjce rozpoczyna naukę w przedszkolu. Przez 230 stron książki takich historyjek/rozdziałów jest kilkadziesiąt – nie są jakoś mocno ze sobą powiązane, można je czytać na wyrywki. Nie wszystkie również traktują o życiu przedszkolnym – to co je wszystkie łączy, to ogólnie mówiąc „życie z 3-latką” (i w tym momencie wszyscy kiwają głowami ze współczującym zrozumieniem). Wiadomo, thug life.

Dobrze wiecie, że mój blog nie jest blogiem poradnikowym, w poważnym znaczeniu tego słowa. Nie jestem ekspertem, psychologiem, pedagogiem. Po prostu mam dwie najfajniejsze pod słońcem dziewczynki, z którymi układam sobie życie tak, aby one dożyły dorosłości, a ja sędziwego wieku. To co mi bardzo pomaga, to intuicja i poczucie humoru. Po przeczytaniu książki M. M. Cabinara uznałem go za pokrewną duszę. Śmieszą nas podobne rzeczy, w podobny sposób improwizujemy, kiedy małe dziecko okazuje się sprytniejsze od nas i jeśli lubicie moje poczucie humoru, to gwarantuję wam, że całą książkę „Dziecko w wieku przedszkolnym” przeczytacie z jednym wielkim uśmiechem na twarzy. Naprawdę, bez poczucia humoru nie prowadziłbym fanpejdża i nie pisałbym dla was co tydzień nowych tekstów na blogu. W pokoju bez klamek i w kaftanie bezpieczeństwa ciężko byłoby w ogóle cokolwiek napisać.

Książka to stuprocentowa rozrywka, bez moralizatorstwa i wskazywania co jest dobre, a co złe. Z technicznego punktu widzenia, książka nie ma również klasycznego wstępu, rozwinięcia i zakończenia. To po prostu zbiór kilkudziesięciu lekkich i przezabawnych historyjek o ojcu, 3-letniej Wiki i jej mamie. Mam nadzieję, że ani autor, ani wydawnictwo nie obrażą się na mnie za to, ale uważam, że z wyżej wymienionych względów książka jest idealnym, rozrywkowym wypełniaczem czasu w wolnych chwilach. Jazda tramwajem, kolejka w poczekalni, 5 minut od skończenia gotowania obiadu do wyjścia z domu po dziecko, poranna sesja na kibelku. Dwa, trzy rozdziały. Czysta rozrywka.

cabicar
książka
ohmydad
previous arrow
next arrow
Slider

Tajemnica przyjemności z lektury? Uniwersalność oraz, uwaga, wymyśliłem to słówko – utożsamialność. Przygody zabawnej rodziny z Czech są waszymi przygodami, uwierzcie mi. Obracacie kartki, śmiejecie się – po części (a może przede wszystkim) dlatego, że M. M. Cabicar potrafi rozśmieszyć, a po części to śmiech połączony z ulgą, że nie jesteście w tym całym rodzicielstwie osamotnieni. Dzieciaki są identyczne pod każdą szerokością geograficzną, mają te same pomysły, odzywki i zachowania w miejscach publicznych (szczegóły w książce :P). Rodzice zaś mają te same uczucia, rozterki i „problemy” z małymi dziećmi. Dobrze jest poczytać, że nie tylko ty tak masz, prawda?

Dobra, dobra, dawaj mnie ten kąkurs!

Pisałem wam ostatnio, że myślę nad jakimś KONKURSEM. No nie napociłem się zbytnio – chciałbym, żeby zadanie było przyjemne i łatwe. Po prostu napiszcie w komentarzach pod postem na FB jakąś historyjkę związaną z waszymi dzieciakami w kontekście przedszkola. Może być zabawnie, ale nic na siłę. Może być strasznie, życiowo, pouczająco, prześmiesznie. Wybiorę z wydawnictwem Stara Szkoła 3 najfajniejsze komentarze i napiszemy do autorów na priv. Piszcie do niedzieli, do 23:59.

Go!