Mnie. Wędruje do mnie. Zabroniłem Starszej córce zjeść do końca adwentowy, czekoladowy kalendarz. Istnieją pewne zasady. Możesz sobie chlapać w kąpieli po całej łazience, czasami nie umyć rąk po sikaniu (jak nie patrzę) czy pstrykać lampką jak pieprzonym stroboskopem aż twoja młodsza siostra jest bliska ataku padaczki. Ale błagam, NIE.NAGINAJ.CZASOPRZESTRZENI. Kalendarz to kalendarz. Zwłaszcza adwentowy.

Dlatego właśnie usłyszałem, że jestem „nienajfajnieszym tatą na świecie”, że na pewno „inni tatowie zjadają z córkami kalendarz do końca” i że ona powie to „swojej pani w przedszkolu”.

A więc dlatego tu jestem z wami. Trochę zaskoczony, nieprzygotowany. Nie mam żadnej mowy, dlatego będę mówił z serca. Przepraszam w ogóle za swój strój, ale w wyciągniętych dresach najwygodniej jest się bawić z córkami w szpital albo zakład pogrzebowy, bo można komfortowo leżeć na dywanie i zdrzemnąć się na sekundkę.

Przepraszam również, że jak po odczytaniu mojego nazwiska wstałem z fotela i z niedowierzaniem przeczesywałem palcami włosy, to wypadł z nich twarożek. Mam nadzieję, że kamery tego nie uchwyciły. Po prostu jeszcze chwilę temu robiłem naleśniki z twarożkiem i rodzynkami i moja nominatorka uparła się, że mi pomoże, ja mówię, że nie, ona, że tak, ja mówię, żeby oddała mi tą miskę, a ona na to, że powie swojej pani w przedszkolu i chwilę się szarpaliśmy nad tym serem i coś musiało pójść nie tak.

O Boże, Boże, tak się stresuję… Nie wiem co powiedzieć, może po prostu podziękuję paru osobom…

Na początku chcę podziękować mojej żonie. Skarbie, bez ciebie byłbym po prostu „najgorszym”. Dzięki tobie mogę być „najgorszym tatą”. Kocham cię.

Dziękuję Starszej córce. Ona mnie nominowała i wiem, że mocno lobbowała, żebym zwyciężył. Udało się, małpo.

Specjalne „podziękowania” dla mojej Młodszej córki. To ty pokazałaś Starszej siostrze, że możecie być jak Marty McFly. Bo to ty 4. grudnia bezszelestnie napchałaś usta sześcioma okienkami czekoladowymi i zrobiłaś skok do 10. grudnia, po czym zapowietrzyłaś się i gdy myślałem, że cofasz się w czasie, ty prawie zaczęłaś się dusić i po chwili zwymiotowałaś mi wszystko na szyję. Fontanna czekoladowa. Dzięki, przypomniało mi się moje i mamy wesele.

Dziękuję matce Whitney Houston – urodziła kogoś, dzięki komu wiem, że co byście nie zrobiły, to i tak zawsze będę was kochać.

Dzięki za tę nagrodę, choć czuję, że powinienem wspomnieć o moich kolegach-tatach. Dedykuję im ten tytuł. To też prawdziwi, chorzy zwyrole. Michał – ostatnio wcisnąłeś guzik windy zanim zdążyła to zrobić twoja 4-letnia córka. Bartek – poprosiłeś synów, żeby posprzątali pokój przed spaniem. Naprawdę, nie wiem co ja robię na tej scenie. To powinieneś być ty. Olek, mordo, zabroniłeś dzieciakom zjadać słodycze z choinki przed śniadaniem. Adam – wiem, że ostatnio pokroiłeś kanapki w kwadraty, a miały być trójkąty. Też niezły z ciebie skurwiel.

Co mogę więcej powiedzieć? Chciałbym tchnąć trochę nadziei w tatowe serca. Pamiętajcie, że po nocy przychodzi dzień, a po burzy jeszcze większa burza, jeśli macie drugie dziecko i jemu też akurat coś nie przypasowało. Wtedy naprawdę jest rozpierdziel.

Żartuję, nie wychodźcie tak w popłochu.

Dzieci mają krótką pamięć. Panowie, dzisiaj zdobyliście tytuł najgorszego taty na świecie, ale dzieci, oprócz tego, że w nocy ładują się, jakby miały litowo-jonowe zadki, to dodatkowo resetują im się wydarzenia z ostatnich 24 godzin. Jutro możecie zdobyć puchar superbohatera i dostać dwieście całusów za bycie najfajniejszym tatą. Zobaczycie, że się uda.

Dziękuję. Trzymajcie się.


Jeśli choć raz zaśmiałeś/aś się podczas czytania tekstu, będzie mi miło, jeśli go udostępnisz 🙂